Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta: skoro firma tworzy specjalistyczne oprogramowanie, to naturalne jest, że może szkolić użytkowników i pobierać za to opłaty. W praktyce jednak temat jest znacznie bardziej złożony – i dotyka nie tylko biznesu, ale też filozofii tworzenia oprogramowania oraz relacji z klientem.
Szkolenia jako naturalne rozszerzenie produktu
W wielu branżach oprogramowanie jest na tyle rozbudowane, że jego samodzielne wdrożenie bez wsparcia jest trudne albo wręcz niemożliwe. Systemy ERP, programy księgowe, aplikacje do zarządzania produkcją – to narzędzia, które wymagają nie tylko instalacji, ale też zrozumienia procesów.
W takim kontekście szkolenia są czymś zupełnie naturalnym. Firma, która stworzyła system, zna go najlepiej – więc jest w stanie przekazać wiedzę szybciej i skuteczniej niż ktokolwiek inny. Klient oszczędza czas, unika błędów, a firma uzyskuje dodatkowe źródło przychodu.
Brzmi uczciwie.
Gdzie pojawia się problem?
Problem zaczyna się wtedy, gdy szkolenia przestają być opcją, a stają się koniecznością.
Jeżeli klient kupuje oprogramowanie, które:
- nie posiada sensownej dokumentacji,
- jest nieintuicyjne,
- wymaga ciągłego wsparcia,
to zaczyna pojawiać się pytanie: czy płaci za produkt, czy za możliwość jego używania?
W skrajnych przypadkach szkolenia stają się formą „ukrytego abonamentu” – bez nich użytkownik nie jest w stanie efektywnie korzystać z systemu. To rodzi uzasadnione wątpliwości.
Dwie filozofie podejścia
Można wyróżnić dwa podejścia firm programistycznych:
1. Model zależności
Firma zarabia nie tylko na sprzedaży oprogramowania, ale przede wszystkim na:
- szkoleniach,
- wdrożeniach,
- konsultacjach.
Im bardziej skomplikowany system i mniej przejrzysta dokumentacja, tym większa potrzeba wsparcia. Z biznesowego punktu widzenia to stabilny model – klient zostaje „przywiązany”.
2. Model niezależności
Firma stawia na:
- dobrą dokumentację,
- prostotę obsługi,
- transparentność działania systemu.
Szkolenia nadal istnieją, ale są dodatkiem – dla tych, którzy chcą przyspieszyć wdrożenie, a nie dla tych, którzy bez nich nie dadzą rady.
W tym modelu klient ma wybór.
Czy zarabianie na szkoleniach jest złe?
Nie. Samo zarabianie na szkoleniach jest całkowicie uzasadnione.
Problemem nie jest fakt ich istnienia, tylko sposób, w jaki są „wpisane” w produkt.
Jeżeli:
- oprogramowanie jest dobrze zaprojektowane,
- dokumentacja jest dostępna,
- klient może samodzielnie dojść do rozwiązania,
to szkolenia są wartością dodaną.
Jeżeli natomiast:
- bez szkolenia system jest praktycznie bezużyteczny,
- wiedza jest „ukrywana”,
- klient musi płacić, żeby móc korzystać z tego, co już kupił,
to zaczyna to przypominać model uzależniania klienta.
Perspektywa klienta
Klient nie kupuje programu po to, żeby się go uczyć – kupuje go, żeby rozwiązać konkretny problem.
Szkolenie jest dla niego środkiem, nie celem.
Dlatego uczciwy model to taki, w którym:
- klient może działać samodzielnie,
- ale ma możliwość przyspieszenia nauki dzięki szkoleniu.
Wnioski
Firma programistyczna może zarabiać na szkoleniach – i w wielu przypadkach powinna. To naturalny element ekosystemu wokół oprogramowania.
Ale jest cienka granica między:
- wsparciem klienta,
a - budowaniem od niego zależności.
Długoterminowo wygrywają te firmy, które nie zmuszają do szkoleń, tylko sprawiają, że klient sam chce z nich skorzystać.
Bo najlepsze oprogramowanie to nie to, które wymaga ciągłego tłumaczenia – tylko takie, które broni się samo.